KRZYWDY – Czary (recenzja)

KRZYWDY – Czary

Zoahrum (2020)

 Zacznę od końca – album zespołu Krzywdy „Czary” oczarował Mnie. Nie ejst to muzyka specjalnie oryginalna, czy też nowatorska, jednak poprzez fakt że skandynawski dark folk, miesza się na wspomnianej płycie z typowo słowiańską wrażliwością. Kiedy potraktujemy album jako zamknięty koncept wprawi on nasze zmysły w swoisty mistyczny trans. Reminiscencje? W otwierającym całość „Ginnungagap” słychać echa Wardruny, jednak w nieco bardziej słowiańskiej odsłonie. „Mędrcy slowa 1” to rytualny ambient spod znaku Burzum z okresu „Filosofem”. Wybornie  i klimatycznie okraszony polskim tekstem „Wichry skalne” hipnotyzuje ponurą aurą i dusznym, by nie napisać klaustrofobicznym klimatem. Ambientowa przestrzeń kompozycji „Mędrcy slowa II” przywodzi nieco na myśl twórczość fińskiego Tenhi. Mistyczny „Ragnarok” to chyba opus magnum omawianego albumu. Choć odniesienia do Wardruny są tu nade oczywiste, to jednak da się tu wyczuć emanację Dead Can Dance z ostatniego LP „Dionysos”. To co jednak najważniejsze to spójność omawianego albumu. Spójność która doprawdy hipnotyzuje swą nienachalna powtarzalnością, oraz podprogowa dawka mroku. Sprawia to że albumu „Czary” nie tylko warto, ale i trzeba posłuchać.

7/10

zapraszam do najtańszego sklepu muzycznego w sieci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s